Zabytki archeologiczne są w Polsce własnością Państwa

Dlaczego należy bronić tego zapisu, jako istotnej wartości społecznej?

W ostatnim czasie zaczyna kurczyć się rynek obrotu dziełami sztuki (nie tylko w Polsce), które z reguły są skatalogowane i łatwo można prześledzić źródła ich pochodzenia. Nawet kolekcje znajdowane po wielu latach (obrazy, rzeźby, monety, itp.), chociażby związane z zawieruchą II wojny światowej, to znaleziska rzadkie i już w pełni nie zaspokajają pasji kolekcjonerskiej.

Obecnie walor unikatowości i starożytności mają zabytki archeologiczne. Nie tylko broń, monety i ceramika, ale przede wszystkim biżuteria wykonana z metali kolorowych ­– niepowtarzalna i spełniająca oczekiwania kolekcjonerów rzadkich okazów.

Skąd biorą się zabytki archeologiczne w prywatnych kolekcjach?

Pytanie o pochodzenie tych zabytków jest zasadne, bowiem w świetle obowiązującego w Polsce prawa są one własnością Skarbu Państwa.

Istnieją jednakże grupy osób, tzw. poszukiwacze skarbów lub inaczej detektoryści, które działają na szkodę dziedzictwa kulturowego, w odróżnieniu od grup skupiających prawdziwych pasjonatów historii i współdziałających z archeologami. Informacje na ten temat można znaleźć m.in. w naszym ostatnim wystąpieniu do władz, posłów i senatorów.

Poszukiwacze skarbów, dysponujący powszechnie dziś dostępnymi detektorami metali o coraz wyższych parametrach technicznych, stanowią w Polsce już dość liczebną grupę, która zaczyna upominać się o swoje „prawa”, co spowodowane zostało restrykcjami wprowadzonymi w nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (art. 109c).

Od 1 stycznia 2018 roku ustawa wprowadziła kary za poszukiwania zabytków bez pozwolenia konserwatora zabytków. Do tego czasu, działania te klasyfikowano jako wykroczenia, określając je w postępowaniach prokuratorskich lub sądowych jako czyny „o znikomej szkodliwości społecznej”.

Nowelizacja ustawy spowodowała wręcz „zmasowany atak” na archeologów ze strony części środowiska poszukiwaczy skarbów, którzy powszechnie ogłaszają się obrońcami dziedzictwa archeologicznego, ratującymi zabytki przed „gniciem” w ziemi, czym różnią się od „archeologicznego betonu”.

To jednak nie wszystko. Podważane są również rezultaty długoletniego programu badawczo-konserwatorskiego realizowanego pod nazwą: Archeologiczne Zdjęcie Polski (AZP). Zdaniem części detektorystów „zarejestrowano zbyt wiele stanowisk archeologicznych”(sic!). Rzecz w tym, że na obszarach stanowisk archeologicznych objętych ochroną konserwatorską nie wolno prowadzić poszukiwań, które wiążą się ze zniszczeniem substancji zabytkowej – grozi za to kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności (również w Anglii). Dlatego osoby nieupoważnione do prowadzenia badań archeologicznych coraz śmielej skarżą się, że AZP wyłączyło im z „legalnych” poszukiwań najbardziej atrakcyjne tereny.

Dla archeologów obecnie obowiązujące przepisy prawne są pewnym kompromisem pomiędzy nauką, ochroną dziedzictwa archeologicznego i pasją poszukiwaczy. Nie dążymy – na razie – do wprowadzenia zakazu posługiwania się wykrywaczami metali przez grupy inne niż wojsko, policja, straż pożarna i archeolodzy, którzy i tak muszą mieć pozwolenie konserwatora zabytków. A z pewnością byłoby to idealne rozwiązanie dla nauki i dla zachowania reliktów przeszłości.

Dlaczego?

Poszukiwacze skarbów systematycznie próbują utrwalić w świadomości społecznej przekonanie, że to właśnie oni chronią dziedzictwo archeologiczne. Niewątpliwie sytuacje, w których detektorysta ocalił zabytki archeologiczne przed zniszczeniem lub utraceniem miały dotąd miejsce. Znamy wiele przykładów pozytywnych relacji poszukiwaczy z archeologami. Trzeba jednak wiedzieć, że ochrona zabytku nie polega tylko na wydobyciu go z ziemi i włączeniu do kolekcji przedmiotów ładnych lub cennych z innego powodu.

Najważniejszy jest kontekst odkrycia zabytku, czyli rozpoznanie otoczenia jego zalegania, stwierdzenie obecności innych, mniej atrakcyjnych przedmiotów, choćby fragmentów naczyń ceramicznych, oraz ustalenie jego lokalizacji. Tylko możliwie najszerszy pakiet tego typu danych pozwala archeologom właściwie ocenić wartość poznawczą zabytku i jego miejsce w procesie kulturowym. Ochrona zabytku archeologicznego to coś więcej niż wydobycie go z ziemi, w której nota bene spoczywał bezpiecznie przez stulecia.

Przedmioty „wyszarpane” brutalnie z kontekstu nie trafią do obiegu naukowego, nie będą opublikowane, nie przyczynią się do poszerzenia wiedzy, staną się częścią snobistycznej kolekcji lub jeszcze gorzej – dostaną się do nielegalnego obrotu handlowego.

Należy zatem zadać pytania, czy:

  • zaspokojenie pasji i ambicji jednostek jest ważniejsze od nauki przekazywanej kolejnym pokoleniom?
  • czy dla przyszłych badaczy mają pozostać jedynie dziury w ziemi wykopane saperkami detektorystów?

*

Szczęśliwie w naszym kraju to Państwo zostało ustanowione właścicielem zabytków archeologicznych na mocy ustawy z 15 lutego 1962 roku o ochronie dóbr kultury, uważanej za jedną z najnowocześniejszych w Europie. W art. 24 ust. 1 stwierdzono krótko, że: „Wykopaliska i znaleziska archeologiczne stanowią własność Państwa”.

Po 58 latach ten zapis nadal obowiązuje. Nie zmieniono go w trakcie nowelizacji ustawy w 1990 roku. W nowej ustawie, z 2003 roku, w art. 35 ust 1. zapisano jasno: „Przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność Skarbu Państwa”, a ust. 2: „Własność Skarbu Państwa stanowią również przedmioty będące zabytkami archeologicznymi, pozyskane w wyniku poszukiwań, o których mowa w art. 36 ust.1 pkt. 12”, czyli pozyskane w wyniku „poszukiwań ukrytych lub porzuconych zabytków ruchomych, w tym zabytków archeologicznych, przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania”.

*

I tak powinno pozostać.

*

Polska w 1995 roku ratyfikowała Konwencję Maltańską (poprawioną) i zobowiązała się do ochrony dziedzictwa archeologicznego „jako źródła zbiorowej pamięci europejskiej i jako instrumentu dla badań historycznych i naukowych”. Nie wszystkie postanowienia Konwencji zostały do tej pory wdrożone w polskim prawie, czym będziemy zajmować się w kolejnych publikacjach.

W odniesieniu do poszukiwań zabytków Art. 3, pkt. iii) Konwencji głosi, że każda strona zobowiązuje się: „uzależnić od specjalnego wcześniejszego upoważnienia, jeżeli jest ono przewidziane przez prawo wewnętrzne danego państwa (podkr. SNAP), użycie wykrywaczy metalu oraz jakichkolwiek innych środków i metod wykrywania w poszukiwawczych pracach archeologicznych”.

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.